Góralskie derby
Wypada tylko żałować, że mecz, w którym było co oglądać rozegrany został przy pustych trybunach. Zmorą drużyny beniaminka z Żabnicy są bramki tracone na początku spotkania. O ile jednak w 1. kolejce Skałka odrobiła straty z nawiązką, a w 2. wyrównała w ostatnich sekundach, to za trzecim razem została bez punktów.
Szkoda, że to ciekawe spotkanie oficjalnie rozegrane zostało bez udziału publiczności (na trybunach było ok. 150 osób), bo naprawdę było co oglądać. Rozpoczęło się od kiksu Wojciecha Musiała, ale napastnicy Skałki tego nie wykorzystali. W 10 min Musiał egzekwował rzut rożny. Po jego dośrodkowaniu żaden z miejscowych obrońców nic zdołał upilnować Przemysława Suchowskiego, więc główka z bliska była tylko formalnością. Oglądałem bielszczan i wiedziałem jak wykonują stałe fragmenty gry Na odprawie zwracałem na to szczególną uwagę. Każdy wiedział kogo ma pilnować, a jednak straciliśmy gola i musieliśmy gonić wynik - powiedział trener Skałki, Adam Nocoń. Niewiele brakowało, a wyrównanie padłoby w 12 min, boVladimir Vesely celnie główkował, ale Marek Żebrowski był na posterunku. Jeszcze lepszą okazję miał w 20 min Grzegorz Kolisz, lecz spudłował z 6 m. Od 26 min do ataku ruszyli goście i Dariusz Nowak musiał się wykazać sporymi umiejętnościami broniąc strzały: Tomasza Wawrzyniaka z dystansu, Michała Matejki z 6 m i Musiała z linii pola karnego. Po przerwie szkoleniowiec miejscowych wprowadzając do gry Michała Vozara - dał sygnał, że Skałka ruszy do ataku. Efektem jej ofensywnej gry były sytuacje bramkowe. Zabrakło tylko gola. Nie zdobył go ani Vesely, strzelający niecelnie z 8 m, ani Salah Sibouih, główkujący po rzucie rożnym. Najlepszą okazję do zdobycia drugiego gola bielszczanie mieli w 82 min, po akcji rezerwowych. Łukasz Witor podał do Krystiana Papatanasiu, który uderzył z 18 m, ale ostemplował poprzeczkę. Niewiele brakowało, by ta niewykorzystana sytuacja zemściła się w doliczonym czasie, bo słynący z wałki do końca żabniczanie stanęli przed szansą na wywalczenie remisu. Po dośrodkowaniu Dariusz Ruckicgo celnie główkował Jan Jętko, ale popisujący się efektowną robinsonadą Żebrowski uratował zwycięstwo swojej drużynie. (jaD)
źródło: SPORT
FOTO: www.skalkazabnica.futbolowo.pl







